Podkreślił, że ta krakowska jest dla niego szczególnie ważna, nie tylko dlatego, że jest ona wyrazem „trzymania wysoko sztandarów wielkiej humanistyki i tradycji”.
„Również dlatego, że ja nie jestem przecież krakowianinem z urodzenia, ja jestem przybysz. Ale przed wieloma laty upatrzyłem sobie to miasto na miejsce do życia, do tego, co będę robił, chociaż tego wówczas jeszcze nie wiedziałem” - mówił do zgromadzonych Ireneusz Kania. „Jestem w tym mieście, ono w tej chwili jest moje, i zawsze bardzo mi zależało na tym, żeby uznało mnie za swojego. Widzę, że tak się stało i za to jestem bardzo wdzięczny” – dodał.
Przyznał, że wszystko to jest dla niego „istotne, wzruszające i trochę zaskakujące”; wyjaśnił, że nagrodę kojarzył głównie ze środowiskiem polonistycznym i kręgiem krytyków literackich, dodając przy tym, że sam czuje się częścią świata humanistyki. „W tym sensie czuję się tutaj na swoim miejscu” – podsumował.
Ireneusz Kania jest tłumaczem i autorem ponad 60 przekładów z kilkunastu języków, a także znawcą filozofii buddyjskiej i kabały. Przełożył dzieła m.in. Umberta Eco i Tybetańską Księgę Umarłych. Nagroda im. Kazimierza Wyki, którą odebrał podczas piątkowej uroczystości, jest przyznawana od 1980 r. w dziedzinie krytyki literackiej, eseistyki i historii literatury. Wysoko oceniana zarówno przez teoretyków literatury i sztuki, jak i samych twórców, należy obecnie do nielicznych tego typu wyróżnień w Polsce. Tegoroczny laureat otrzymał nagrodę wysokości 40 tys. zł, ufundowaną przez województwo małopolskie i gminę miejską Kraków.
Przewodnicząca jury Marta Wyka podkreśliła, że przyznano ją Kani w uznaniu za całokształt jego dokonań, ze szczególnym uwzględnieniem książki pt. „Dług metafizyczny. Eseje i rozmowy”. W wygłoszonej laudacji przywołała słowa laureata o tym, że jego życie to „dużo czytania, sport i przypatrywanie się światu”, co stanowi próbę „myślowego uchwycenia tego świata”. „Użyłam w tej pochwale słowa »świat« wielokrotnie; wydaje się, iż Ireneusz Kania przekazał mi swoją siłę »gapienia się na świat« jako doskonały przewodnik, ale również swoją mądrość, bezcenną i niepowtarzalną, a to zawsze jest dług nie do spłacenia” – powiedziała Wyka.
Na dorobek eseistyczny laureata i jego kunszt w dziedzinie przekładu, zwróciła też uwagę członkini zarządu województwa Iwona Gibas, która podkreśliła, że do grona nagrodzonych dołączył „autor łączący niezwykłą erudycję z najwyższych lotów pracą translatorską”. Przypominając, że Kania ma w dorobku kilkadziesiąt przekładów, wskazała, że „aby przełożyć taką liczbę dzieł z odległych kultur, których języki są nie lada wyzwaniem translatorskim, potrzeba kunsztu oraz pasji prawdziwego znawcy i propagatora kultury”. Dodała, że „niezbędna jest też wyjątkowa umiejętność przyglądania się światu i odległym cywilizacjom poprzez język”.
Pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. kultury Robert Piaskowski zwrócił uwagę, że Kania to nie tylko legenda miasta, ale też m.in. zdobywca pucharu w podnoszeniu ciężarów sprzed kilku dekad, a do dziś zapalony kolarz i sportowiec. „Człowiek-wieża Babel, chociaż to określenie chyba nie jest najlepsze, bo w przypadku pana Ireneusza nie można mówić o mieszaniu języków, a raczej o ich objaśnieniu” – dodał Piaskowski.
Jak ocenił, talent i ciężka praca Kani bronią się nawet we współczesnym świecie, bo „żeby czytać wielkie teksty i je rozumieć, potrzeba pokory i ciężkiej pracy”. „Dzisiaj honorujemy pana nagrodą w świecie cyfrowych translatorów” – podkreślił.
Idea przyznawania Nagrody im. Kazimierza Wyki narodziła się w 1975 r. po śmierci uczonego. Jan Pieszczachowicz - ówczesny prezes krakowskiego oddziału Związku Literatów Polskich wystąpił z inicjatywą powołania nagrody za wybitne osiągnięcia w dziedzinie eseistyki, krytyki literackiej i artystycznej. Jej ustanowienie było wyrazem hołdu dla prof. Wyki (1910-75), wybitnego historyka literatury, krytyka, eseisty, znawcy sztuki, animatora życia kulturalnego, pracownika UJ.
źródło: PAP, Nadia Senkowska
