W 2007 roku Amazon stworzył Kindle Direct Publishing - self-publishingową jednostkę. To zacna inicjatywa. Początkującym autorom pozwala pominąć wszystko to, co nieprzyjemne w procesie wydawania swojej pierwszej książki. Nie trzeba wysyłać tekstu agencjom literackim i obgryzać paznokci w oczekiwaniu na odpowiedź, która może w ogóle nie nadejść. Od razu przechodzimy do publikacji, a czytelnicy weryfikują, czy mamy chociaż krztę talentu. Tak to przynajmniej funkcjonowało do tej pory.
Od 2007 roku świat poszedł naprzód. Technologia się rozwinęła, a narzędzia sztucznej inteligencji stały się powszechnie dostępne. Początkujący autorzy zaczęli wykorzystywać je, aby zaistnieć w literackim świecie. Pisaliśmy już o pladze generowanych przez SI opowiadań, które zalewają skrzynki mailowe różnorakich magazynów. Teraz okazuje się, że problem jest większy, niż się spodziewaliśmy. W ten sposób pisze się już nawet książki.
źródło: https://rozrywka.spidersweb.pl