"To jest już kolejny przegląd filmowy, który organizujemy od dłuższego czasu, chcąc uhonorować twórczość naszych członków. Za nami już takie przeglądy filmowe jak Kawalerowicza czy Bugajskiego. W przyszłym miesiącu podobny przegląd będzie poświęcony twórczości Janusza Majewskiego" - powiedział PAP rzecznik prasowy Stowarzyszenia Filmowców Polskich Grzegorz Wojtowicz.
Każdego dnia przed pokazem filmowym, o godz. 19 Grażyna Torbicka porozmawia z gośćmi specjalnymi: Oleną Leoneko-Głowacką, Piotrem Mitznerem, Stanisławem Tymem, Januszem Kłosińskim, Łukaszem Zadrzyńskim oraz Andrzejem Sewerynem.
"Każda z tych rozmów daje możliwość, aby spojrzeć na te filmy z perspektywy kilkunastu, kilkudziesięciu lat zupełnie na nowo je interpretując i doszukując się nowych znaczeń, trochę z innej strony" - wspomniał Wojtowicz.
Janusz Głowacki zaczynał jako prozaik, przez wiele lat pisał felietony i scenariusze filmowe, sławę zdobył jako dramaturg.
W 1960 r. opublikował swój pierwszy tekst prozatorski "Almanachu Młodych". Cztery lata później znalazł się w zespole redakcyjnym "Kultury". Tam, w latach 1964-81, ukazywały się jego felietony i opowiadania, które złożyły się potem na m.in. zbiory: "W nocy gorzej widać", "Wirówka nonsensu", "My Sweet Raskolnikow", "Moc truchleje".
Głowacki jest autorem scenariusza do filmu Andrzeja Wajdy "Wałęsa. Człowiek z nadziei". W październiku 2013 r. do księgarń trafiła jego książka zatytułowana "Przyszłem. Czyli jak pisałem scenariusz o Lechu Wałęsie dla Andrzeja Wajdy".
"Czuję pustkę. Mówię o kilku płaszczyznach – pierwsza to ta przyjacielska, bardzo bliska. Straciłem kogoś ważnego, z kim mogłem się po prostu spotkać, porozmawiać, pożartować. Straciłem jakiś drogowskaz. Ale jest jeszcze płaszczyzna artystyczna – właśnie dociera do mnie, że pozostały już tylko wznowienia jego felietonów, dramatów, że nie powstanie już nic nowego. To mnie frustruje, bo uważam, że był pisarzem osobnym i naprawdę trudno mi dziś znaleźć kogoś, na kogo twórczość rzuciłbym się bez zawahania i odnalazłbym w niej, chociaż namiastkę Głowackiego. Janusz był człowiekiem szalenie dowcipnym, świetnym obserwatorem i kronikarzem rzeczywistości, patrzył szerzej niż inni. Oczywiście, kpił, kpił i jeszcze raz kpił. Ale robił to z taką gracją, dystansem i błyskiem w oku, że nikt nie miał mu tego za złe. Ba, za to go kochaliśmy. Zresztą wszystko, co pisał, było tragikomedią. Chociażby scenariusz do +Rejsu+, gdzie paradoks gonił paradoks. Świat znał go głównie jako dramatopisarza, znakomitego zresztą" - powiedział Janusz Zaorski Agnieszce Michalak w rozmowie dla PAP, 13 września 2018 roku.
Janusz Głowacki zmarł 19 sierpnia 2017 roku. (PAP)
Autorki: Zofia Suwała, Joanna Zalewska
zos/ azal/ pat/ dki/
źródło: https://dzieje.pl