Słowo/obraz terytoria: premiera komiksu o Kafce + wznowienia
Gdańskie wydawnictwo słowo/obraz terytoria poleca Państwa uwadze swoje ostanie premiery wydawnicze i wznowienia:
premiera
David Zane Mairowitz, Robert Crumb Kafka
tłumaczenie Zofia Ziemann ISBN: 978-83-7453-588-5 Oprawa twarda, 180 stron
„Cóż mnie łączy z Żydami? Prawie nic mnie nie łączy nawet z samym sobą”. Ta autoironiczna i zarazem niebywale trzeźwa deklaracja osobności – jedna z wielu autocharakterystyk Kafki – staje się w komiksie Davida Mairowitza i Roberta Crumba metaforą jego całego życia. Komiks ten jednak nie jest typową biografią. Ważniejsze od kronikarskiej dokładności są dla jej autorów Kafkowskie tematy, obsesje i kompleksy. Dlatego w opowieści Mairowitza i Crumba zdarzenia historyczne przenikają się ze światem imaginacji Kafki, a on sam często pojawia się w rolach, na które skazywał swoich ludzkich i nie-ludzkich bohaterów. Mairowitz i Crumb sceptycznie (czasem wręcz prześmiewczo) odnoszą się do konserwatywnej „kafkologii”, pokazując, że Kafka to również humor i erotyzm.
Robert Crumb jest Breuglem dwudziestego wieku – „Time” Nikt nie mógłby zrobić tego lepiej od Crumba – „Libération” Fragment w PDF
Leksykon ten chciałby być lampą. Służyć ilustrowaniu pojęć i terminów, a zwłaszcza oświetlać te miejsca, w których czujemy się niepewnie, bo dawno tam nie byliśmy. Ilustrowanie (iluminowanie) jest nazwą rękodzielniczej techniki zdobienia słów, która unaocznia ich konkretność i materialność. Iluminacją bywa też etymologia – jej promień pozwala wejrzeć w serce wyrazów, dziś pojmowanych abstrakcyjnie, używanych technicznie i naukowo. Hasła tego leksykonu odkrywają rodowody pojęć, opowiadają ich zaskakujące historie, najważniejsze jest jednak poszukiwanie żywej tkanki słów, które akademicko skamieniały. Na nowo objaśnione i rozjaśnione terminy literackie powinny odzyskać blask, a badacze literatury kontakt z jej czytelnikami.
ISBN: 978-83-7453-578-6 Seria: Przygody ciała Oprawa broszurowa, 432 strony Cena detaliczna: 55 zł 46,75 zł
Nie sposób usunąć ich z ludzkiego świata. Monstra, potwory, dziwolągi... Zawsze gdzieś w końcu je dojrzymy – co więcej, będziemy ich szukać, gdyż ich natura intryguje nas i pociąga. Wystawimy je na pokaz, tłumacząc, że to potrzebne, gdyż odstępstwo wskazuje regułę, bo nieforemność uczy, czym jest forma. Dzieje się tak, jakby monstra chciały udowodnić, że do czegoś są nam potrzebne, jakby chciały powiedzieć, że bez nich nie określimy naszej własnej natury i nie zrozumiemy świata, który chcemy uporządkować i rozjaśnić.
Tomasz Swoboda Historie oka. Bataille, Leiris, Artaud, Blanchot (wyd. 2)
ISBN: 978-83-7453-579-3 Seria: Przygody ciała Oprawa broszurowa, 472 strony Cena detaliczna: 55 zł 46,75 zł
Oko było dla Leirisa, Artauda, Blanchota, a przede wszystkim Bataille’a przedmiotem fascynującym i zarazem odrażającym, źródłem rozkoszy i przerażenia – prawdziwym obiektem sacrum. Jako symbol boskiego porządku i rozumowego poznania stało się celem gwałtownych ataków, w których było obserwowane, otwierane, tłamszone, ściskane, miażdżone, wywracane na nice, wyłupywane, wtłaczane w różne mniej lub bardziej przystosowane do tego miejsca, a także przypisywane rzeczom i tworom, u których znaleźć się go nie spodziewano. Jednocześnie jednak – stale zyskiwało na sile i znaczeniu.
Monografia Przybyłem tu, by umrzeć zajmuje się relacjami z egzekucji opublikowanymi w Anglii w XVI i XVII wieku. Zarówno relacje, jak i egzekucje odgrywały wówczas istotną rolę – przywracały naruszony przez skazańca porządek prawny, społeczny i polityczny. Skazaniec, otrzymując prawo głosu, miał dokonać ostatniej spowiedzi, by umrzeć „dobrą śmiercią” oraz podkreślić słuszność wyroku. Jednak wśród kilkuset opublikowanych w tym czasie relacji znajdujemy stosunkowo liczne przykłady przełamania tej konwencji. W efekcie można zauważyć proces wyłaniania się jednostki: oto zamiast wygłosić skostniałą formułę spowiedzi i przyznania się do winy, skazaniec występował w imieniu własnym, koncentrując się na indywidualnym przekazie.
W Anglii pod panowaniem Tudorów i Stuartów rozwinęła się nowa odmiana wypowiedzi publicznej – mowa pożegnalna skazańca. Z początku wymuszane przez władzę, schematyczne i skonstruowane według określonego wzorca, z czasem ewoluowały, zaspokajając zapotrzebowanie odbiorców na sensacyjne informacje lub dostarczając wiadomości o skazańcu i okolicznościach przestępstwa. Mowy te, wpierw odnotowywane przez świadków egzekucji w prywatnych dziennikach, pamiętnikach lub korespondencji, a przez urzędników Korony – w dokumentach procesowych, wywoływały takie zainteresowanie wśród odbiorców, że ich publikacja z czasem stała się normą, przyczyniając się do stworzenia nowego gatunku popularnego piśmiennictwa.